No to znów się pakujemy. Na szczęście jedziemy tylko na kilka dni, więc i za dużo nie trzeba brać. Ale wiecie jak to z małymi dziećmi. W dodatku zabieramy huśtawkę, z której Zosia już potrafi się sama wydostać- tak trzeba w końcu sprzedać kilka rzeczy . Na pewno w poniedziałek idziemy do Moniki . Co do reszty planów jak na razie pod dużym znakiem zapytania. Cały czas czekamy, aż Paweł dostanie "Gruchę". Miał dostać na urlop, który miał w sierpniu i do dziś dnia jej nie widział, a jednak 600 zł piechotą nie chodzi.
Zosia ostatnio szaleje, ma takie noce, że budzi się i nie ma zmiłuj. Trzeba ją zabrać do siebie, do łóżka mała jak się przytuli do Pawła to koniec zasypia. I tak spędzamy kilka godzin, aż Paweł nie wstanie po 4 do pracy w trójkę w jednym łóżku- ZGROZA!
No, ale co się nie robi, dla takiego szkraba i takiego widoku. Ważne, że Zośka lepie się czuje i przesypia później do 8 rana.
Jednak tęsknie za tymi dniami, kiedy spała całą noc w łóżeczku i nawet do jedzenia się nie budziła
Zosia ostatnio szaleje, ma takie noce, że budzi się i nie ma zmiłuj. Trzeba ją zabrać do siebie, do łóżka mała jak się przytuli do Pawła to koniec zasypia. I tak spędzamy kilka godzin, aż Paweł nie wstanie po 4 do pracy w trójkę w jednym łóżku- ZGROZA!
No, ale co się nie robi, dla takiego szkraba i takiego widoku. Ważne, że Zośka lepie się czuje i przesypia później do 8 rana.
Jednak tęsknie za tymi dniami, kiedy spała całą noc w łóżeczku i nawet do jedzenia się nie budziła

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz