Ostatnie dni spędzam intensywnie na spacerach z Zosią. W ten oto sposób nie siedzę cały czas w domu sama- bo wyszło na to, że uciekając z Opola od bycia samej non stop w domu, jestem sama z Zosią w domu na Świętochłowicach TAKA SYTUACJA jakby to powiedziała Brocha.
Także odwiedzamy znajomych, wczoraj B. była u nas na zupie a my u niej na naleśnikach . Chodzimy na huśtawki i mamy mnóstwo zajęć.
Poza tym Zosia nie widzi świata poza swoją babcią. Wczoraj jak wróciłam z nią od B. dreptała po mieszkaniu za babą i uczepiła się jej nogi- ŚMIESZNIE TO WYGLĄDAŁO .
Ostatnio odwiedziłam bibliotekę i jestem bardzo szczęśliwa mam, trzy pozycje do przeczytania
*"Jedz módl się i kochaj"
"Dziewczyny Wojenne"
"Kobiety wokół angielskiej korony"*
Od Brochy dostałam herbatę wiśnia-migdał na jesienne dni. Wczoraj w biedronce zauważyłam nowe świeczki <3
Nic tylko się cieszyć
A Paweł przyjeżdża w sobotę i zostajemy aż do poniedziałku. Może uda nam się wyskoczyć do parku w Chorzowie- "gdzie wszystko się zaczeło" jak to mówi P.
I wierzę, że ten znaleziony kasztan znów przyniesie dobry początek
Herbata wiśnia migdał musi być pyszna :) Dzisiaj też zrobiłam zapas herbat..
OdpowiedzUsuńA spacery są świetne..
http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/