czwartek, 26 września 2013

Cieszyć się z małych rzeczy to wielka rzecz :)


Ostatnie dni spędzam intensywnie na spacerach z Zosią. W ten oto sposób nie siedzę cały czas w domu sama- bo wyszło na to, że uciekając z Opola od bycia samej non stop w domu, jestem sama z Zosią w domu na Świętochłowicach TAKA SYTUACJA jakby to powiedziała Brocha.

Także odwiedzamy znajomych, wczoraj B. była u nas na zupie a my u niej na naleśnikach . Chodzimy na huśtawki i mamy mnóstwo zajęć.

Poza tym Zosia nie widzi świata poza swoją babcią. Wczoraj jak wróciłam z nią od B. dreptała po mieszkaniu za babą i uczepiła się jej nogi- ŚMIESZNIE TO WYGLĄDAŁO .

Ostatnio odwiedziłam bibliotekę i jestem bardzo szczęśliwa mam, trzy pozycje do przeczytania

*"Jedz módl się i kochaj"
"Dziewczyny Wojenne"
"Kobiety wokół angielskiej korony"*

Od Brochy dostałam herbatę wiśnia-migdał na jesienne dni. Wczoraj w biedronce zauważyłam nowe świeczki <3

Nic tylko się cieszyć
A Paweł przyjeżdża w sobotę i zostajemy aż do poniedziałku. Może uda nam się wyskoczyć do parku w Chorzowie- "gdzie wszystko się zaczeło" jak to mówi P.

I wierzę, że ten znaleziony kasztan znów przyniesie dobry początek

PAKA DLA DZIECIAKA- a właściwie dla dziewczynki

Sprzedam ubranka dla dziewczynki- w sam raz na jesień. Rozmiar 55-62 cm.
W paczce znajdują się:
- body
- sweterki/bluzki z długim rękawkiem
-  śpiochy/pajace
- czapeczki
- spodenki
- bluza
- sukienki














CENA:100 zł + koszt przesyłki

Do sprzedania mam jeszcze kombinezon na zimę rozmiaru 62 :)

Cena: 45 zł + koszt przesyłki

piątek, 6 września 2013

Ważne, że Zosia się wysypia

No to znów się pakujemy. Na szczęście jedziemy tylko na kilka dni, więc i za dużo nie trzeba brać. Ale wiecie jak to z małymi dziećmi. W dodatku zabieramy huśtawkę, z której Zosia już potrafi się sama wydostać- tak trzeba w końcu sprzedać kilka rzeczy . Na pewno w poniedziałek idziemy do Moniki . Co do reszty planów jak na razie pod dużym znakiem zapytania. Cały czas czekamy, aż Paweł dostanie "Gruchę". Miał dostać na urlop, który miał w sierpniu i do dziś dnia jej nie widział, a jednak 600 zł piechotą nie chodzi.


Zosia ostatnio szaleje, ma takie noce, że budzi się i nie ma zmiłuj. Trzeba ją zabrać do siebie, do łóżka mała jak się przytuli do Pawła to koniec zasypia. I tak spędzamy kilka godzin, aż Paweł nie wstanie po 4 do pracy w trójkę w jednym łóżku- ZGROZA!
No, ale co się nie robi, dla takiego szkraba i takiego widoku. Ważne, że Zośka lepie się czuje i przesypia później do 8 rana.

Jednak tęsknie za tymi dniami, kiedy spała całą noc w łóżeczku i nawet do jedzenia się nie budziła

poniedziałek, 2 września 2013

Mix wszystkiego :D







Jestem jak Judyta z "Nigdy w Życiu"

Pamiętacie scenę z filmu "Nigdy w Życiu". Kiedy Judyta przyjeżdża pierwszy raz na wieś zobaczyć działkę i chodzi w szpilkach? Dokładnie wiem co ona czuła. Bo ubrałam sobie na wizytę na wieś moje przecudne dziecię różowe szpilki które kocham. A wbijały mi się w ziemię i zgubiłam fleka .

CUDOWNIE!


Weekend minął szybko i dość intensywnie. W piątek po tym jak Paweł wrócił z pracy pojechaliśmy do jego babci. Dawno nie widziała Zosi i muszę przyznać, że bałam się bo mała źle reaguje na kogoś kogo nie zna lub nie pamięta. Moje obawy najwyraźniej nic nie dały, bo Zośka od razu była "gadatliwa" wesoła jak zwykle. A jeszcze jak jej prababcia przyniosła dwa małe szczeniaki to już w ogóle. Trochę tam posiedzieliśmy, było miło więc można siedzieć. Oczywiście babcia jak to babcia, nie chciała zrozumieć czemu nie jemy jej bigosu- przyjechaliśmy zaraz po obiedzie. I zapakowała nam do domu wałówkę . I wiem jedno, Zosia następnym razem jak pojedzie do swojej prababci Zosi, To będzie ubrana grubo, choćby było mocno na plusie. Co się nasłuchaliśmy, że jej zimno w samej sukience- a w piątek w Opolu było nawet ciepło około 28 stopni. 

Obiecaliśmy, że przyjedziemy następnym razem na cały dzień i pójdziemy na spacer w czwórkę .

W sobotę, rano wybraliśmy się na zakupy, nie było czasu żeby jechać do reala więc biedronka w pobliżu dobra sprawa- Zosia dostała od swojej prababci stówkę więc kupiliśmy jej prosiaczka w biedrze . A W czwartek pepco Paweł zabrał Zozola na spacer więc miałam trochę spokoju na domowe porządki. Niestety jak to ja, po 30 minutach zaczęłam tak strasznie tęsknić, że powstrzymywałam się od napisania mężowi sms-a żeby już wrócił.
Popołudniu wybraliśmy się, na koncerty pod C.H. Karolinka w Opolu z racji 5 urodzin centrum.
Strasznie się cieszyłam, że usłyszę mojego faworyta z X-factor'a czyli Grzegorza Hyżego na żywo. I muszę przyznać, że nawet lepiej brzmi na żywo niż w TV. Niestety pogoda poszła nie na korzyść ludziom którzy mają małe dziecko w wózku- tak tak zaczęło padać. Także z planów, że zostaniemy na Hyżym i Farnie- Kora nas nie interesowała. Klapa!
Zaraz po zejściu ze sceny Grześka zmykaliśmy do centrum na kolacje i do domu. I tak było fajnie mimo wszystko.

Niedziela, ach niedziela... Pojechaliśmy do teściów. Taty Pawła nie było, z racji tego, że pracuje w Domu Kultury to brał udział w organizacji dożynek w jakiejś wsi. Ale powiem szczerze, nie było źle. O dziwo! Teściowa zrobiła obiad, z czego tylko rosół zjedliśmy- pyszny! Nawet specjalnie dla mnie kompot zrobiła- szkoda, że ze gruszek bo nie lubię takiego . Miło się rozmawiało, posiedzieliśmy z trzy godziny, bo Paweł się śpieszył na mecz MU! Ale uzgodniliśmy, że następnym razem przyjedziemy z wózkiem zostawimy Zośkę i sami gdzieś pojedziemy we dwoje. Bardzo mi tego brakuje.


 
 PS. Spadamy do lidla na tydzień meksykański 

Miłego poniedziałku
całuski