niedziela, 25 sierpnia 2013

Spodziewana niespodzianka ;) I skarżąca się teściowa

Jaka miła niespodzianka. No dobrze, może nie do końca niespodzianka, bo zapowiedziana wizyta, jednak bardzo się cieszę. Nie widziałam nikogo z rodziny od 2 tygodni. Wczoraj przyjechał brat i mój tata wraz z krzesełkiem do jedzenia dla Zosi- W KOŃCU! Krzesełko zostało już jakieś dwa miesiące temu zakupione przez rodziców chrzestnych Zosi- czyli Moniki i mojego brata Mateusza. Jednak, z racji że zawsze niezależnie czy jedziemy na dwa dni, czy tydzień do moich rodziców. To ZAWSZE nam brakuje miejsca, a to w torbie, a to w samochodzie. Więc trudno nam było zabrać fotelik do Opola. W końcu Mateusz kupił sobie swoje pierwsze auto i taadaam!!!
Jest już u nas, baaa nawet przetarło swoje pierwsze szlaki- Zosia upaćkała je biszkoptem z musem wieloowocowym i ziemniaczkami . Więc zdjęcie dodam dopiero jak je umyję .

Cóż na niedziele nie mamy zbytnio dużych planów. Z racji tego, że mój tata przyjechał dzwoniliśmy do rodziców Pawła. Oczywiście im się nie chciało przyjechać, więc poprosili żeby to my przyjechali do nich na staw- aż mnie rwało heh . Ostatecznie nie pojechaliśmy, Paweł powiedział żeby jutro do nas przyjechali że sprawdzi busy i zadzwoni za chwilę. Jak już wszystko było ustalone Pawła tato zadzwonił że nie przyjadą bo mamie się nie będzie chciało- fest do wnuczki jej się nie chce przyjechać.

Wczoraj wieczorem rozmawiałam z Pawłem. On znów mówił jak mu jest głupio za jego mamę, bo ona mówi że ja go blokuję żeby do nich nie przyjeżdżać, a do moich rodziców jeździmy bez problemu. Powiedziała mu też, że ja jestem wielce na nią obrażona i że jej nie lubię itd....

To nie tak, że jej nie lubię czy nienawidzę. Po prostu nie przypadła mi do gustu, mam wrażenie że Ona chce kontrolować dalej Pawła co robi czy je obiady itd. A już o kontroli nad wychowaniem Zosi nie wspomnę. Sama jej tego oficjalnie nie wypomnę, bo mi głupio, jak poproszę Pawła żeby na coś zwrócił jej uwagę to ona jeszcze bardziej robi tak jak nie powinna i tak w kółko....
 Lubię ją tak na swój sposób. Ale jak się skarży na mnie to mam ochotę trzasnąć nią czym popadnie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz